Czy
frytki wywołują raka?

Amerykanie wydają na frytki 4 miliardy dolarów rocznie. Mają jednak powody, by się ich zacząć bać. To jedno z ulubionych dań w Stanach Zjednoczonych nasączone jest bowiem szkodliwymi tłuszczami.

Jest w nim także mnóstwo substancji chemicznej zwanej akrylamidem, która u laboratoryjnych szczurów i myszy wywołuje raka. Odkrycie to zrodziło pytanie, jakie jeszcze zagrożenia dla zdrowia czyhać mogą we frytkach, a także chrupkach ziemniaczanych.

Tegorocznego lata rozpoczęło się decydujące starcie wokół kwestii, czy na opakowaniach frytek i chipsów mają znaleźć się ostrzeżenia podobne jak na papierosach. I sprawa najważniejsza - czy producenci tych „frykasów” powinni obniżyć w nich poziom akrylamidu. Batalia toczy się pomiędzy prokuratorem generalnym Kalifornii a branżą spożywczą i Urzędem ds. Żywności i Leków.


Melanie Warner/23.09.2005

To, co wydarzy się w najbliższych miesiącach, może mieć znaczący wpływ na nawyki żywieniowe Amerykanów. Również na wyniki finansowe restauracji i branży spożywczej. Według NPD Group, firmy prowadzącej badania rynku, frytki to najczęściej zamawiane jedzenie w amerykańskich restauracjach. Prokurator generalny Kalifornii złożył w sierpniu pozew przeciwko McDonald’s, Burger King i Frito-Lay (własność PepsiCo), a także sześciu innym firmom z branży spożywczej. Są to: KFC, Wendy’s International, Lance (producent chipsów Cape Cod), H.J. Heinz (wytwórca mrożonek ziemniaczanych Ore-Ida), Kettle Foods oraz koncern Procter & Gamble, który sprzedaje chipsy Pringles.

Prokurator domaga się, by na wszystkich paczkach frytek i chipsów sprzedawanych w Kalifornii znalazły się ostrzeżenia. Miałyby one brzmieć mniej więcej tak: „Ten produkt zawiera substancję uznawaną  przez stan Kalifornia za rakotwórczą”. W branży spożywczej, która prędzej zaakceptowałaby masowe przejście Amerykanów na wegetarianizm niż przymusowe umieszczanie  na swoich artykułach słowa „rak”, zapanowało głębokie przygnębienie.

Firmy nieśmiało kontratakują. Przypominają, skądinąd słusznie, że naukowcy nie są jeszcze pewni, czy akrylamid w takim stężeniu, w jakim występuje w produktach spożywczych, jest rakotwórczy dla ludzi. Nie jest on w dodatku dodawany sztucznie, powstaje sam, gdy bogata w skrobię żywność podgrzewana jest przez dłuższy czas w wysokiej temperaturze.

Urząd ds. Żywności i Leków również sprzeciwia się drukowaniu na opakowaniach takich napisów. W tej sprawie prowadzi własne, trwające od 2002 roku postępowanie. To wtedy odkryto, że akrylamid  pojawiać się może podczas obróbki cieplnej artykułów spożywczych. Eksperci prawni twierdzą, że wniesienie sprawy przez prokuratora generalnego było postępkiem nieco pochopnym. Na pewno jednak pociągnie to za sobą kolejne działania.

Na przykład ze strony Agencji Ochrony Środowiska Naturalnego Kalifornii, która także przygląda się akrylamidowi i  do końca tego roku ma wydać odpowiednie przepisy. Propozycje obejmują umieszczanie napisów ostrzegawczych w supermarketach i restauracjach, a także - uwaga! - dopuszczenie do sprzedaży żywności zawierającej podejrzaną substancję. Na rzecz tej ostatniej opcji usilnie działa branża spożywcza, jest jednak mało prawdopodobne, by udało się to przeforsować.

Na razie wygląda na to, że jeśli nawet dojdzie do zamieszczania ostrzeżeń, będą ich wymagać tylko w Kalifornii. Ten stan wytwarza jednak 13,5 procent produktu krajowego brutto USA i stanowi wzór chętnie naśladowany przez pozostałych.


 

 


 

SONDA
Czy zawarte tu informacje były dla Ciebie pomocne?

Tak
Niezupełnie
Nie


 

   


 

  Kingolotto

 

Copyright All rights reserved. EncykopediaNowoczesnejKobiety VirtuEla1993-2010 
Copyright | Kontakt