
Rada: Nigdy nie
bierz za męża metroseksualnego mężczyzny.
Powód: Zawsze będzie
używał twoich kosmetyków.
Zalety - idealny partner na zakupy.
Leonardo di Caprio, David Beckham, Justin Timberlake,
David Bowie, Ben Affleck, Paweł Wilczak – czołówka
przesadnie dbających o siebie panów.
Po czym poznać metroseksualnego gościa?
(na przakładzie)
Leonardo di Caprio -
uroda ślicznotki, brak zarostu, wydepilowane brwi,
perfekcyjnie ułożone na żel włosy, wydepilowane ciało, lekki makijaż, zadbane
paznokcie.
Justin Timberlake
– uroda młodzieńca, wybielone i wyprostowane zęby, raz w
tygodniu manicure i pedicure, obcisłe bluzeczki,
wymalowane paznokcie, wydepilowane nogi, brwi i włosy na piance, zawsze innaczej wymodelowane.
David Beckham
– zatrudnia osobistego fryzjera, który jest na każde jego
wezwanie przez 24 godz na dobę, depiluje brwi i ciało,
obwieszony diamentami niczym cygańska kobyła, zadbany do
przesady.
Inaczej mówiąc...
są to faceci do przesady zadbani,
odwiedzający salony piękności, zawsze z perfekcyjnie
ściętymi i ułożonymi włosami, nienagannie
ubrani-przeważnie w ciuchy przylegające blisko ciała,
pachnący, wydepilowani, wykremowani, używają kosmetyków
upiększających, lubią zakupy i wszystko to, co jest w
stanie poprawić ich wygląd, żadko kondycję.
Mężczyźni metroseksualni nie mają nic wspólnego z gejami
czy innymi "innymi inaczej". Są idealnymi mężami i kochającymi
ojcami, przeważnie zajmują wysokie stanowiska. Ponieważ
do Polski wszystko przychodzi nieco później, tak i „modę
na „lalusiów” mamy od niedawna” –
tak przynajmniej piszą w
artykułach kolorowych czasopism. Osobiście znam paru
poważnych facetów, którzy już ponad 30 lat temu każdego ranka
mizdrząc się przed lustrem spędzali minimum 2 godziny w
łazience, np depilując swoje ciało. Maseczki, brązowa
opalenizna, manicure czy inne upiększające duperele były w
ich życiu niezbędne-czyli nic się nie zmieniło, skąd więc
stwierdzenie, że moda ta jest u nas od niedawna?
żyjemy w kraju o nieco staroświeckich poglądach, samo
wyjście na miasto w białych spodniach w zimie wzbudza
uwagę przechodniów. Aby doszło do całkowitej akceptacji
wyperfumowanego, eleganckiego chłopaka, którego mijamy na
przejściu dla pieszych w zwykłej dzielnicy miasta musi
minąć jeszcze parę lat. Możliwe, że wtedy też eksperci
min. od psychologii przestaną doszukiwać się przyczyn
takiego, a nie innego wyglądu, który w innych krajach jest
czymś normalnym i nikogo nie dziwi.
Możliwe, że taki
„laluś” po prostu nie pasuje do szarej rzeczywistości,
którą przydałoby się nieco zmienić i stąd to całe
zamieszanie.
