na złość swojemu
chłopakowi postanowiłam umówić się na czacie z
nieznajomym, którego zaprosiłam do siebie na kolację.
Bez zastanowienia podałam mu swój adres i już wieczorem
siedzieliśmy z kieliszkami wypełnionymi czerwonym winem
przed telewizorem. W pewnym momencie poczułam, że urywa
mi się film, dalszy ciąg zdarzeń znam z opowiadań
współlokatorki, która weszła w momencie, kiedy
nieznajomy buszował po jej pokoju. Spłoszony dał dyla.
Koleżanka wezwała karetkę, ale na szczęście szybko
doszłam do siebie (dosypał mi czegoś na spanie). Pisząc
tę historię w skróconej wersji, chciałabym ostrzec
wszystkie dziewczyny przed bezmyślnym zachowaniem,
jakiego się dopuściłam, bo nigdy nie wiadomo kto siedzi
po drugiej stronie monitora!

Zakład
pamiętam to
jak dziś! Było piękne niedzielne popołudnie.
Jarek zaprosił mnie do pubu, było super. Wypiliśmy sobie po browarze,
siedzieliśmy, uśmiechaliśmy się. Jarek prawił mi takie
słodkie komplementy. Byłam do tego stopnia zauroczona, że nie mogłam
uwierzyć jak on mógł mnie do tej pory nie zauważyć. Po
jakimś czasie, kiedy już na dobre się zauroczyłam okazało
się, że był to
głupi zakład o butelkę wódki. Do tej pory z nim
nie rozmawiam.

Alicia
Silverstone
"tę randkę
można zaliczyć do piekła z rodem. Ten chłopak podjechał po
mnie egzotycznym autem, zabrał na hip-hop party, a następnie
przez cały wieczór rozmawiał przez komórkę i sprawdzał
SMS-y".

Nie
płacę
z tego co
wiem, wiele dziewczyn uważało mnie za chłopaka z kasą.
Nie przeczę, nigdy mi jej nie brakowało, ale to
nie znaczy, że jestem zobowiązany każdej pannie, która
się ze mną umawia fundować-nie? Co prawda nie
należę do "złotówek" i zazwyczaj im stawiałem. Jedna
tylko przegięła, i postanowiłem jej dać nauczkę. Otóż
poszliśmy do restauracji na kolacyjkę. Zamówiłem sobie,
ona sobie. Jej menu składało się z najdroższych potraw i
deserów dostępnych w karcie. Zjedliśmy, pogadaliśmy, ona
w wyśmienitym humorze, uśmiech od ucha do ucha. Mina
zrzędła, gdy poprosiłem o oddzielne rachunki.

Pik-nik
Może wybrałam mało oryginalny sposób na spędzenie popołudnia z
niedawno poznanym przystojniakiem, ale chciałam sprawdzić w jakiej
jest formie. Po za tym tego typu randki mają to do siebie, że
unika sie krępującego milczenia, kiedy nie ma o czym rozmawiać.
Zaproponowałam, że spędzimy czas na pikniku jedząc pyszności i
popijając winko. Co prawda dokładnie nie zrobiłam mu listy zakupów, ale
miałam maleńką nadzieje, że przygotuje cokolwiek.
Po
wykupieniu połowy sklepu, popędziłam na moim jednośladze na spotkanie.
Oczywiście nie wspomniawszy, że spędziłam pół dnia przed lustrem, a z
szafy wywaliłam niemal wszystkie wnętrzności.
Umówilismy się w dosyć "publicznym" miejscu - jednym z głównych
deptaków w mieście. Po pierwsze z tego miejsca było do miejsca
docelowego dość blisko, a po drugie chciałam sie pokazać z takim wysportowanym,
fantastycznym facetem.
Mimo
tonarzu, który miałam na sobie przybyłam troche wcześniej. Taka
piękna, uśmiechnięta, w przecudnym dresiku rozgladałam się w
poszukiwaniu "mojego" towarzysza. Dojrzałam go i............. zamarłam
a szczęka opadła mi na alejkę. Przez moją głowę przegalopowała myśl
'BOŻE NIE, ZEBY TO NIE BYŁ ON".
Chyba,
każda kobieta przykłada wagę do wyglądu mężczyzny z którym się spotyka
i do tej pory nie miałam absolutnie żadnych zastrzeżeń, ale to co
zobaczyłam było przegięciem. Przez moment łudziłam się, że ktoś
robi sobie ze mnie jaja, no nietety.
Hawajska koszula, przykrótkie dżinsy spod których wystawały białe
skarpetki oczywiście markowe z gigantycznym napisem i eleganckie buty.
RASOWY BURAK.
Niestety to była namiastka obciachu, który mnie czekał.
Przedmiotowy kolega przybył do mnie na rowerze jeżeli można TO tak
nazwać, wielkości mini składaka. Rower był tak maleńki, że charował
nogami po drodze. Rozpieprzone siodełko wielkości siodła do
jazdy konnej a całość sprzętu w seledynowym kolorze. Było go widać z
kilometra.
Dostałam histerycznego śmiechu i zapytałam czy jest pewny że chce na
TYM jechać. On powiedział, że niestety miał awarie swojego sprzętu i
pożyczył ten wspaniały rower od dziadka. Kompletnie nie przejął się
moją zniesmaczoną i zrozpaczoną miną.
Było
mi wstyd i chciało mi sie wyć.
Nie
było osoby, która z atakiem śmiechu nie pokazywałaby nas palcami.
Spalona ze wstydu jakoś dotarłam do przyjemnego odludzia.
Gwoździem do trumny naszego uroczego popołudnia był prowiant który
przyniósł, mianowicie woda minerala i sucharki.
Mmmm
pyszności.

Charlize
Theron
"bez pamięci
byłam zakochana w chłopaku, którego tak naprawdę
poznałam dopiero poznałam. Nie wiedziałam, że jest
neurotikiem. Przez cały wieczór czyścił swój widelec
podkoszulkiem i opowiadał, jak to za dzieciństwa miał
problem z dłubaniem w nosie"

w
MPK-u
Cała nasza paczka po
skończeniu podstawówki wybrała się do tego samego liceum, było nas około
12 osób. Liceum oddalone było o około 7 przystanków empeku od naszych
domów. Zawsze jechaliśmy razem i wracaliśmy razem. Ja uchodziłem za
największego chuligana w klasie, no ale nic. Mieliśmy też fajną nową
koleżankę, która niedawno przeprowadziła się na nasze osiedle
i dołączyła do naszej paczki. Strasznie mi się podobała i nie wiedziałem
jak jej zaimponować. Kiedyś jednak wpadłem na zajebisty pomysł;
kierowca empeku zawsze zatrzymywał się przed jakimś sklepikiem, wychodził
z autobusu zostawiając pasażerów na dobre 10 minut. Ludzie strasznie się
wkurzali, bo wiadomo, każdemu się spieszy po pracy do domu.
Tak było i tym razem, po
szkole wsiadamy, dojeżdżamy do ulubionego miejsca kierowcy, bach empek
staje, kierowca znika. Ja szybciutko za kierownicę i jedziemy!
Podjechaliśmy do naszego przystanku, wyłączyłem motor i poszliśmy do
naszych domów. Ubaw był co niemiara, ja zostałem bohaterem dnia i w ten
sposób zdobyłem dziewczynę. Długo ze sobą chodziliśmy, nawet wydoroślałem
na pożądnego młodzieńca. A kierowca już się więcej się nie zatrzymywał!

Ran-de-wu
w mlecz-nym
Kiedyś umówiłam się z całkiem
fajnym chłopakiem na kolację. Byłam pewna, że to będzie niezapomniany
wieczór ... i tak też było. Mój macho zaprowadził mnie do baru mlecznego,
a żeby było jeszcze śmieszniej przy kasie stwierdził, że nie ma przy sobie
portfela i chętnie by ode mnie pożyczył na zapłacenie rachunku.

Nad
Atlantykiem
Wakacje spędziłem nad
Atlantykiem z rodzicami.
W pokoju hotelowym obok mieszkała dziewczyna
w moim wieku. Któregoś wieczoru postanowiłem przejść się z nią po plaży.
Gdy byliśmy już na miejscu, spojrzała na ocean po czym stwierdziła całkiem
poważnie "Nigdy nie myślałam, że
Atlantyk jest taki mały".

Na
studniówce
Ten wymarzony zgodził się
pójść ze mną na studniówkę. Przez cały wieczór nie mogłam uwierzyć swojemu
szczęściu, byłam uśmiechnięta od ucha do ucha, a kiedy już pod koniec
zabawy poszłam do toalety i zerknęłam w lustro odechciało mi się
wszystkiego - z przodu między zębami sterczał kawał brokoli.

Hot
dog
Zaprosiłem dziewczynę na
randkę do swojego pierwszego, wymarzonego M-1 i żeby wszystko było dopięte
na ostatni guzik postanowiłem poczęstować gościa kolacją. Na tę okazję
postanowiłem zrobić hot-dogi. Kiedy gotową potrawę wyciągałem z piekarnika
ona popatrzyła na mnie z politowaniem i się zmyła.

Tylko na gapę
Jeżdżąc MPK nigdy nie
kupowałam biletu, nic więc dziwnego, że w końcu się doigrałam. Podchodzi
kanar i ciąg dalszy znany... . Ja przy sobie ani pieniędzy, ani
dokumentów.
Kanar zaproponował, abyśmy
się udali do mnie po kasę. Niechętnie, ale się zgodziłam, z resztą jakie
miałam wyjście? Po drodze nie miałam ochoty z nim wogóle gadać, bo i o
czym, jemu natomiast gęba się nie zamykała. Próbował mnie uświadomić, że
skoro nie zdążyłam kupić biletu w kiosku, powinnam wykupić miesięczny
abonament. Miałam już dosść tej paplaniny. W końcu dopełznęliśmy do mego
apartamentu.
Chcąc nie chcąc
zaproponowałam mu kawę, chociaż nie liczyłam na żadne ulgi. Wyjęłam dowód
(kasy nie miałam) i czekałam, aż skończy spisywać moje personalia. Po
tygodniu zadzwonił dzwonek, otworzyłam drzwi i ujrzałam kanara. W ręku
trzymał bukiet kwiatów i miesięczny bilet na MPK "jestem pani dłużnikiem,
chciałem zaprosić panią na kawę". Zgodziłam się i od tamtego czasu on mi
kupuje miesięczne bilety no i chyba uchodzimy za zgodną parę.

Taki
wstyd!
Mój "najnowszy" chłopak
zaprosił mnie i moją 5 letnią córkę do siebie na kolację. W
momencie kiedy przygotowywał nam
jedzenie, moja mała podeszła do niego po czym słodko zapytała;
-"Wiedziałeś, że moja mama pierdzi w łóżku"?
To była nasza pierwsza i ostatnia "randka".
Więcej się ze mną nie spotkał!

Najgorsza
randka?
Chyba z moim narzeczonym.
Umówiliśmy się na 5-tą, padał deszcz a ja nie miałam parasola, jakby tego
było mało czekałam na niego aż 2 godziny!
Byłam mokra jak kura, a kiedy w
końcu się zjawił oświadczył, że musi wracać do firmy bo ma masę roboty .

F
errari
Pewnej soboty wybrałam się do dyskoteki w Miami, gdzie
przebywałam na wizycie u swojej siostry.
Przy barze zauważyłam przystojnego chłopaka, którego otaczał tłum pięknych
dziewcząt. Traf dał, że ni stąd ni zowąd zauważyłam jego obecność przy swoim
stoliku. Szybko przypadliśmy sobie do gustu, nic więc dziwnego, że zgodziłam,
się aby mnie odwiózł do domu.
Jakie było moje zdziwienie, gdy podeszliśmy do Jego auta, a On szarmancko
otworzył mi drzwi do tego wspaniałego czerwonego ferrari.
Zaraz, gdy tylko wyjechaliśmy z piskiem opon z parkingu, dopadła nas
policja.
-Czyje to auto??-zapytał dociekliwie policjant.
-Z wypożyczalni wyznał chłopak.
Zapłacił mandat za przekroczenie szybkości, odwiózł mnie do domu i nigdy
więcej go nie widziałam!
Gdy następnego dnia opowiedziałam o nim siostrze, popatrzyła na mnie i
skwitowała.
-On pracuje na budowie, a to ferrari wypożycza raz w miesiącu, żeby mieć
powodzenie u takich naiwnych dziewcząt jak ty.

S
zpaner
Ten chłopak miał w sobie coś ....umiał imponować i ja strasznie
chciałam zrobić na złość koleżankom i z nim się umówić.
W końcu wyszło. Spotkaliśmy się
w kawiarni, tam gdzie wszyscy z naszej dzielnicy się spotykają.
Jak zwykle trudno było o wolne miejsce, a kiedy w końcu je znaleźliśmy mój
"szpanerek" zaczął wydzwaniać przez komórkę.
Już po godzinie miałam tego serdecznie dosyć! Chciałam mu właśnie zwrócić
uwagę, kiedy ponownie wdał się w gadkę z kolegą ...ale na szczęście w tym samym momencie jego komórka mnie wyprzedziła
dajac sygnał, że właśnie ktoś do niego dzwoni!

R
zęsa
Na pierwszą randkę chciałam wyglądać jak najlepiej. Z resztą nie
na darmo spędziłam 2 godziny przed lustrem. Zdowolona ze swojego
wyglądu dotarłam do umowionego miejsca.
Mój
"chłopak" czekał już na mnie przy stoliku. Kiedy zaczęliśmy jeść lody jego wzrok
zatrzymał się na mojej twarzy. Czułam jak robię się czerwona, a moje sztuczne
rzęsy z prawego oka przesuwaja się w żółwim tempie coraz niżej i niżej.
W końcu wylądowały w pucharku z lodami, a ja nigdy więcej nie umówiłam się z
tym wspaniałym chłopakiem:-(

S
tary
znajomy
Kiedyś, gdy byłam jeszcze piękna i młoda miałam obsesję na
punkcie jednego chłopaka z mojej szkoły. On oczywiście nie
zwracał na mnie wogóle żadnej uwagi, bo i po co.
Nie wyróżniałam się żadną cechą
dodatnią, taka sobie mysz.
W międzyczasie wydoroślałam, jestem dość atrakcyjną kobietą, prowadzę własną
firmę. Pewnego dnia do mego gabinetu zawitał elegancki klijent. Onieśmielona
próbowałam sobie przypomnieć, skąd znam jego twarz. Niestety, nic mi nie
przychodziło do głowy.
W pewnym momencie mój klijent nieśmiało zapytał czy
przypadkiem się nie znamy.
- Tak odpowiedziałam, Pan jest moim ginekologiem!
- Niestety nie, odpowiedział ...
W tym momencie zapadło milczenie. Dopiero po jego wyjściu uświadomiłam sobie
kim był on naprawdę.

Z
amknij się!
Poszłam na randkę z chłopakiem, który przez cały czas opowiadał
o swojej byłej dziewczynie.
Jakby tego było mało wylał zawartość swojej filiżanki z kawą na moją nową
białą sukienkę, ale nawet tego nie zauważył ponieważ jego dziewczyna była w
tym momencie najważniejsza!
Rozczarowana wstałam od stolika i po prostu wyszłam.
Nie mam pojęcia czy to
zauważył.