Przeważnie to nie młody, dorastający człowiek ma problemy w
domu, ale jego opiekunowie. Nic dziwnego, że pojawia się
bunt, agresja, narkotyki.
A jakim TY jesteś rodzicem?
Kasia lat 15
-
"moi rodzice na nic mi nie pozwalają. Nie mogę mieć
koleżanek....mam siedzieć w domu i się uczyć. Mam tego
dosyć....Pomocy!"......
Kiji lat 16
-
"mój ojciec od kilku lat siedzi za granicą, matka
zazwyczaj zajęta sobą wcale się mną nie przejmuje. Mam
młodszą siorę, ale nią zajmują się dziadkowie. Ja jako
już samodzielna osoba /zdaniem matki/ nie wymagam
specjalnej opieki, dlatego mieszkam z nią razem, ale co
z tego że jestem niby dorosła, skoro za każdym razem,
kiedy chcę z nią pogadać, albo się o coś zapytać matka
nie chce ze mną gadać. Sama nie wiem dlaczego.
Próbowałam wiele razy. Zawsze słysze to samo: pogadamy
innym razem, nie mam czasu, muszę wyjść, nie
dzisiaj...Czasami wydaje mi się, że to ona potrzebuje
mojej pomocy, bo chyba jest jakaś zagubiona, ale też nie
chce mi nic powiedzieć co ją gryzie. Sama nie wiem co
robić w takiej sytuacji. Przez to wszystko czuję się
jakby bardziej dorosła, bo jestem zdana tylko na siebie,
ale z drugiej strony brakuje mi rozdziców i ich
wsparcia".....
Ilyn lat 18
-
"dzisiaj skończyłam 18 lat! Od jutra zaczynam nowe
życie! Postanowiłam legalnie wyprowadzić się z domu!
Legalnie ponieważ już jestem pełnoletnia i mam prawo
decydować o swoim życiu! Do tej pory było inaczej! To
moi rodzice doprowadzili mnie do takiego stanu! Odkąd
pamiętam ja miałam zaspokoić niespełnione marzenia mamy
i ojca! A tak się nie da! Jestem wykończona psychicznie
i moje ciało też mi odmawia posłuszeństwa! Oni jeszcze o
niczym nie wiedzą, że już jutro mnie z nimi nie będzie!
Sami tego chyba chcieli".....
Ewa lat 14
-
"cokolwiek bym nie zrobiła zawsze źle. Czepiają się do mnie
o byle co. Nie mogę nic powiedzieć, bo moje zdanie się
nie liczy. Każą się uczyć, choć nic nie rozumiem. Nikt
mi niczego
nie wytłumaczy"..
...
Marcello
lat 15
-
"moi
starzy są spoko, chyba jednak za bardzo wyluzowani, bo
chociaż mam pełny luz i kasę to zaczynam się zastanawiać
czy w życiu takiego małotata nie powinno być czegoś
extra (mam na myśli trochę rodzicielskiej milości i
ciepła). Nie ćpam, nie piję, nie palę wydaje mi się że
jestem dobym synem. Potrafię odwdzięczyć się im za trud
jaki wkładają w moje wychowanie (kasa i luz). Gdyby od
czasu do czasu ojciec mnie poklepał po ramieniu a matka
przytuliła do siebie byłoby całkiem fajnie".....
Kamil lat 17
-
"stale pretensje. Nie mam prawa wychodzić z kumplami,
dziewczyna?-temat zakazany. W domu bez przerwy napięta
sytuacja. Nie wytrzymuję"....
Koko lat 13
-
"coraz więcej wymagań. Nie mam z kim pogadać o nowej
szkole. Tam też nie jestem akceptowana przez innych
uczniów. Mam dosyć życia. Rodzice czepiają się, że uczę
się nie tak jak oni sobie wyobrażają".....
Alucha lat 17 – "mam chłopaka, spotykam się po
kryjomu. Kocham go, ale nie wyobrażam sobie jak mam to
powiedzieć w domu. Rodzice by mnie wypędzili. Myślę o
ucieczce"....
Edycia
lat 14
–
"ojciec dyryguje całą
rodziną. Wszyscy się go boją, ja szczególnie. Jako
najstarsza z rodzeństwa muszę wszystko w domu robić i
opiekować się młodszymi. Matka pracuje nie interesuje
się moimi problemami, bo ma swoje. Ojciec agresywny, jak
już wspominałam. Z nim się wogóle nie pogada, on
najmądrzejszy i ma być tak jak on chce. Nie mam czasu na
nic, bo pomagam w domu. W szkole nie jestem dobra i po
wywiadówkach ojciec mnie bije pasem. Nie chcę dłużej tak
żyć, nie mam dokąd uciec, co robić?".....(teksty
oryginalne, imiona
autorów listów zostały zmienione)
To są tylko niektóre cytaty z listów, jakie do nas
napływają. Każdego dnia, conajmniej 5 zropaczonych,
nastolatków postanawia wyżalić się na swój ciężki los,
jaki gotują im własne mamy i ojcowie. Problem jest
poważny, ponieważ Ci młodzi ludzie mają prawo do
własnego zdania, wyrażania uczuć,
podejmowania decyzji. Nie zawsze zgodnych z
rzeczywistością, ale od tego są właśnie rodzice, aby
wspólnie przeanalizować wszystkie za
i
przeciw.
Niestety, tak się nie dzieje.
Brak akceptacji, domowy rygor, nakazy, zakazy, kary,
wymagania ponad stan dziecka doprowadza młody umysł do
buntu. Nic dziwnego, że niejednokrotnie zdziwieni, a
zarazem zrozpaczeni rodzice pojawiają się w programach
typu – „Ktokolwiek widział, ktokolwiek wie”. Cud
sprawia, że niektórym udaje się wrócić do normalnego
prosperowania. Większość „uciekinierów” poznaje nowe,
inne, gorsze towarzystwo.
I
pasuje im to, ponieważ tam czują się w jakiś sposób
zaakceptowane. Nie mają zamiaru wracać do domu. Aby
przetrwać wchodzą w kolizję z prawem.
Tracisz dziecko na zawsze.
Włos się jeży na głowie i ciarki przechodzą po plecach,
kiedy nastolatek pisze, że właśnie ma zamiar odebrać
sobie życie. Powód?-rzecz jasna rodzice.
Ilu jest małolatów, którzy nie mają dostępu do internetu,
albo nie chcą pisać o swoich przeżyciach? Nie wiadomo.
W tym momencie, przydałoby się zastanowić, gdzie tkwi
problem?
Jakim
TY jesteś rodzicem? Czy twoj syn nie jest autorem
któregoś z listów? Czy zastanawiałaś się, że może twoja
córka nie radzi sobie w szkole, ponieważ ma problemy w
domu?
Zanim zaczniesz karać, krzyczeć i zakazywać przemyśl, czy
nie warto zmienić taktyki.
Zazwyczaj
to rodzic
potrzebują fachowej pomocy. Jeżeli wstydzisz się, że ktoś
z sąsiadów może
cię
przyuważyć, wychodzącą od psychologa, albo z innych
względów nie chcesz tam iść-odwiedź księgarnię. Na
półkach
znajdziesz
lektury dla rodziców.
Naucz się rozmawiać z dzieckiem o wszystkim. Ono musi
wiedzieć, że jesteś nie tylko matką czy ojcem, ale
przede wszystkim jego niezawodnym przyjacielem.